chimera: moja strona | blog | galeria | ranking | kolekcja | lista życzeń | aktualnie gram/czytam

29-01-2012 15:31

Graham Masterton. Twarzą w twarz...

W działach: książki, horror, recenzje

Graham Masterton. Twarzą w twarz...

Jeżeli chodzi o popularność horroru w Polsce, to Graham Masterton jest bez wątpienia jednym z tych pisarzy, którzy znacznie się do niej przyczynili. Myślę, że dla wielu dzisiejszych około trzydziestolatków przygoda z tym gatunkiem zaczynała się od wydanych przez Amber takich pozycji jak „Manitou”, „Wyklęty”, czy „Demony Normandii”.

 

Tego rodzaju horrory – krwawe, z szybką akcją, nawiązaniami do różnych mitologii i pewną dawką erotyki – były nowością na polskim rynku. Ponadto Mastertona dobrze się czytało, a jego fabuły były ciekawsze niż te wymyślane przez C-klasową konkurencję spod znaku Phantom Press. W moim odczuciu przynajmniej raz udało mu się otrzeć o pierwszą ligę literatury grozy – mam na myśli znakomitego „Wyklętego” z przerażającym Mictantecutli w roli głównej i niesamowitymi scenami powracających zmarłych. Bardzo lubiłem też cykl „indiański”: dwie pierwsze książki z serii o Misquamacusie („Manitou” i „Zemsta Manitou”) oraz „Kostnicę”, w której wystąpił szaman Śpiewająca Skała.

 

W pewnej chwili niejaka schematyczność w twórczości brytyjskiego autora zaczęła mnie nużyć, zaś w kolejnych powieściach brakowało mi świeżości – po rozczarowaniu „Duchem zagłady”, a dużo później „Wendigo”, doszedłem do wniosku, że czas na zakończenie przygody z tym twórcą. Kiedy jednak ostatnio wpadła mi w oko pozycja „Masterton. Opowiadania/Twarzą w twarz z pisarzem”, nie mogłem sobie odmówić przyjemności nostalgicznej wycieczki do krainy dzieciństwa.

 

Książka jest swego rodzaju kompendium wiedzy o „Mastim”. Zawarto w niej historię jego kariery, opisy powieści (nie tylko horrorów) i zbiorów opowiadań, informacje na temat jego związków z Polską, wywiad, alternatywne zakończenie „Manitou” (swoją drogą, to znane z polskiego wydania wydaje mi się znacznie lepsze) i inne ciekawostki. Z całości przebija ogromna pasa i sympatia, jaką autorzy muszą darzyć brytyjskiego twórcę. Nic dziwnego – ze zgromadzonego materiału wyłania się postać interesującego, ciężko pracującego człowieka w ogóle niezadufanego w sobie, a przy tym bardzo lubiącego Polskę i Polaków.

 

Tak na marginesie, bardzo chciałbym obejrzeć ekranizację „Stworzenia Belindy” dokonaną przez polskich studentów – mam nadzieję, że kiedyś zostanie ona udostępniona w sieci.

 

Osobną kwestią są zamieszczone opowiadania. Po bardzo słabym tekście z antologii „11 cięć” miałem poważne obawy, tymczasem są one naprawdę dobre. Na przykład „Podłóżkowo” to jeden z najlepszych znanych mi utworów tego autora. „Duchy epoki” ma wiktoriańsko-melancholijną atmosferę różną od tej zwykle panującej w twórczości Mastertona. „Lekkie mdłości od cieni” zaskakuje i kończy się niedopowiedzeniem. „Pieskie dni”, mój drugi faworyt, to przewrotny tekst oparty na groteskowym założeniu, którego sukces świadczy o talencie pisarza do przekazywania najbardziej nieprawdopodobnych historii. „Łaska Świętej Brónach” to nastrojowe opowiadanie z drugim dnem. Najprostsza i najbardziej tradycyjnie „mastertonowska” „Anka” też ma swój urok i mocno polski akcent (akcja dzieje się m. in. w Katowicach).

 

Ogólnie poziom opowiadań pozytywnie mnie zaskoczył. Poza niezbyt ciekawym „Morderstwem z zasadami”, pozostałe teksty zdecydowanie oceniłbym jako niezłe, dobre i w dwóch przypadkach bardzo dobre.

 

Książkę polecam. Nawet jeżeli znajdują się w niej fragmenty raczej zbędne („Gdyby świnie umiały śpiewać”), jest ona bardzo udanym i niespotykanym na naszym rynku przedsięwzięciem, za co polskim autorom i samemu Mastertonowi należą się duże słowa uznania.

 

Ostatecznie zdecydowałem się na kolejne spotkanie z twórczością Brytyjczyka. Po długim namyśle wybór padł na „Zjawę”. Na razie jestem na stronie 114 i jest bardzo dobrze – pierwsze dwa rozdziały to Masterton, jakiego nie znałem. Ogólnie mniej akcji, ale bardziej rozbudowane tło i gęściejszy klimat. Zobaczymy, jak będzie dalej.

 

EDIT: "Zjawa" ukończona. Bardzo dobra, ale nie jako horror, ale taka mroczna baśń dla dorosłych. Jedna z najlepszych książek GM.

 


6
Poleć Poleć innym tę notkę
Waszym zdaniem...

earl
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dobry tekst, ale lepiej byłoby gdybyś go wrzucił po przeczytaniu całej "Zjawy".
29-01-2012 15:41
chimera
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dzięki. O "Zjawie" to trochę na marginesie. Bez względu na to, jaka będzie, nie żałuję lektury "Twarzą w twarz...".
29-01-2012 15:44
earl
Ocena:
+1
(+1) [troll]
Ostatnią książką Mastertona, jaką przeczytałem, był "Kandydat z piekła". Główny bohater Jack Russo jest doradcą senatora Huntera Peala, jednego z kandydatów Partii Republikańskiej na kandydata do urzędu prezydenckiego. Peal, który do tej pory nie wyróżniał się niczym szczególnym, nagle staje się bożyszczem wielu Amerykanów, dysponującym potężną siłą, często nadnaturalną. Dzięki niej wyborcy zaczynają przechodzić na jego stronę a pozostali konkurenci zmuszeni są wycofywać się z rywalizacji. Russo, który jest narratorem powieści, odkrywa, że ta siła senatora bierze się stąd, że zawarł on pakt z szatanem. Doradca wraz z grupą przyjaciół próbują powstrzymać narastające zło i przeciwstawić się demonowi w ludzkiej skórze.

Nie wiem, czy Ci się to spodoba, ale wg mnie warto byś się zapoznał z tym dziełem. A także z innym tego autora, "Krzywą Sweetmana". W tej to powieści w różnych okolicznościach są mordowane osoby o poglądach lewicowych i liberalnych, mające wpływy w środowiskach lokalnych czy stanowych, tacy nawet jak szeryfowie, dyrektorzy szkół, kierownicy bibliotek, szefowie organizacji charytatywnych czy prawnicy. Zostaje też zamordowany ojciec głównego bohatera Johna Cullena. Zrozpaczony po stracie najbliższej mu osoby główny bohater, dziennikarz z Los Angeles i architekt z wykształcenia, postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, kto zabił mu ojca. Dochodzenie wykazuje, że w tę sprawę wmieszany jest senator Carl Chapman, kandydat republikanów na prezydenta.

Dlaczego akurat te książki? Łączy je kilka rzeczy: 1) obie były napisane podczas kampanii wyborczej 1980 roku, 2) obie pokazują, do czego zdolni są ludzie, by wygrac wybory, 3) w obu Masterton w złym świetle stawia Partię Republikańską, traktując ją jako szowinistyczną i agresywną klikę, dążącą do zaprowadzenia dyktatury, wypędzenia mniejszości narodowych, likwidacji grup myślących odmiennie od szowinistycznego modelu i do wywołania wojny, która zapewni USA hegemonię na całym świecie. Obie trzymają w napięciu do końca, w obu akcja, intrygi i działania są niemal na każdej stronie, w obu też jest wyraźnie pokazane, co to jest zło a co to jest dobro. I, co równie ważne, do końca nie wiadomo, kto zwycięży i czy zwycięzca naprawdę może czuć się usatysfakcjonowany swoim sukcesem.

Jedną różnicę stanowi rodzaj powieści. O ile "Kandydat" to typowy dreszczowiec z wieloma elementami nadnaturalnymi, to "Krzywa" jest powieścią sensacyjną, w której wydarzenia, jakkolwiek fikcyjne, mieszczą się w przeciętnym pojmowaniu świata przez człowieka.

Jeśli będziesz miał czas to sięgnij po nie. Według mnie warte są przeczytania.
30-01-2012 18:04
chimera
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dzięki. O "Kandydacie..." słyszałem już dużo dobrego (poza zakończeniem), "Krzywa..." też brzmi bardzo ciekawie.

Ja jeszczę na pewno sięgnę po "Traumę", która też podobno jest jedną z lepszych rzeczy tego autora.
30-01-2012 18:11

Komentowanie na tym blogu dostępne jest po zalogowaniu.
Konto Polter Plus
Wyszukiwarka graczy i MG

Działy bloga

Ostatnie notki na blogu

Aktywność użytkownika

Blogują

17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (4)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (11)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (6)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (21)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)
16 V :: repek :: WH3 okiem fanboja: Lure of Pow... (10)
15 V :: Aesandill :: Dwa słowa o Zombie w RPG (38)

Facebook